Dla mnie 2020 będzie rokiem, w którym po ponad 5 latach, nawet po prawie 6, postawiłam ostatni krzyżyk w największym, jak do tej pory, obrazie. Moje pawie są, wiszą na ścianie, napawając mnie niewyobrażalną wręcz dumą. Zdjęcie zamieściłam na oficjalnej grupie HAED na Facebooku i na polskim Facebooku i instagramie, dostałam wiele pozytywnych reakcji, to bardzo buduje i motywuje.
W listopadzie skończyłam też żółwika od Nadezhdy Gavrilenkovej, to taki miły, mały hafcik, który na razie spoczął w mojej hafciarskiej szufladzie.
2020 to też rok powstania fantastycznej grupy zapalonych hafciarek-szalonych, cudownych dziewczyn, dzięki którym moja hafciarska motywacja sięgnęła jakiegoś zenitu, to dzięki nim i hafciarskim maratonom pobiłam swój krzyżykowy dzienny rekord, teraz to 2412 xxx. To też dzięki nim odważyłam się na zakupy hafciarskie poza granicami Polski. Wiem, że żaden to wyczyn, ale dla mnie było to pokonanie jakiejś bariery strachu.
2020 to też rok zakupu nowego krosna, kupiłam sobie arabeskę, jest fajna i dobrze się na niej wyszywa, ale teraz kupiłabym coś innego, coś co jest w moich hafciarskich marzeniach.
Bilans - raczej na plus. 2021 musi być lepszy i tego życzę wszystkim, którzy tutaj zajrzą.
A teraz moja duma
Postanowienie noworoczne - częściej tutaj bywać 😀




























