Obserwatorium

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 marca 2012

211. Bez tytułu ale z fotkami

Ten rok szkolny jest wyjątkowy. Jeszcze nigdy nie stworzyłam tylu papierów, jak ja tego nie lubię. Psu na budę te papiery, bo życia i rozwoju małego dziecka nie da się zapapierkować. Niech to chudy byk ... ciągle coś nowego. Ciężka będzie końcówka roku. Dwa konkursy taneczne (albo trzy, się zobaczy), przegląd teatrzyków, zajęcie połączone z diagnozą grupy, dokumenty, które muszę wypełnić dzieciom i na pewno wyskoczy coś jeszcze. Nie lubię robić czegoś, do czego nie mam przekonania, a wszystkie te PDW i KIPy to moim zdaniem jakiś dziwoląg, który ktoś wymyślił. A nie będę narzekać, muszę tylko na trochę zniknąć z życia blogowego i forumowego, może nie zniknąć tylko ograniczyć do niezbędnego minimum.
Ostatnio udało mi się skończyć 10 z 25 kartek wzoru z Jezusem i kawkę dla siostry (powstaną jeszcze dwa podobne obrazki, które mają w jej kuchni stworzyć mini serię). Kawka  jeszcze nie prana i nie prasowana, zrobię to kiedy wyszyję wszystkie. Teraz zdjęcia

 Aaaa i skończyłam też moją bransoletkę, tylko końcówek odpowiedniej grubości nie miałam, jest więc wykończona tak, jak umiałam. Szczytem moich marzeń to nie jest, ale jak na prototyp to i tak mi się podoba. Dodam w tajemnicy, że powstaje kolejna. Szukam grubszych końcówek, szukam i znaleźć nie mogę.
W kolejnym wpisie pokaże zdjęcie pracy mojej cioci, którą szczęśliwie udało mi się krzyżykami zarazić (to już moja trzecia na poważnie zarażona osoba)
I już tradycyjnie dziękuję komentatorkom, bardzo dziękuję i proszę o jeszcze, jako kop na ten trudny czas, który przede mną :)))

sobota, 3 marca 2012

210. Uczę się...


bo zobaczyłam i mi się bardzo spodobało. Chciałabym tylko zaznaczyć, że szydełkiem to ja umiem tylko oczka łańcuszka (każde w innym rozmiarze) i że z szydełkiem to my się nie rozumiemy. Zaczynałam i prułam, zaczynałam i prułam, początek był trudny, a do końca jeszcze daleko, ale zaczątek już jest. A jaka dumna jestem.... Niedoskonałe to to jest, nierówne takie, jeden korali wystaje, drugi się chowa. Wiem, że tym razem tez moja metoda małych kroków zadziała. Dlatego zakupy odpowiednie poczyniłam i ćwiczę dalej :)


Dobór kolorów przypadkowy, wzięłam, jakie miałam, zdjęcia marne, bo nie umiem ich robić, ale coś tam widać :)

Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa pod ostatnim wpisem. Przyjemnie się je czyta. Wyjaśnię tylko, że ja do pewnego momentu też zaczynałam jedną pracę i kończyłam, dopiero potem zaczynałam drugą. Jednak moje koleżanki z ukochanego forum zaraziły mnie nieuleczalną chorobą, jaką jest wyszywanie kilku prac jednocześnie. O, szalone, to przez Was!!!