Obserwatorium

wtorek, 19 lipca 2016

275. Co myślę o parkowaniu

Czuję się wywołana do tablicy Waszymi komentarzami, w których namawiacie mnie na parkowanie. O tym parkowaniu to myślę już od dłuższego czasu, oglądam, podglądam i rozkminiam.
I wydedukowałam, że według mnie są plusy i minusy.
Plusy (według mnie)

  • równiutkie krzyżyki
  • być może (nie sprawdziłam, to nie napiszę na pewno) szybsze tempo wyszywania
  • ładnie zahaftowana kanwa (tak równo, bez dziur, linijka po linijce)
  • ...być może są jeszcze jakieś
Minusy (moim subiektywnym zdaniem):
  • brak doświadczenia, czyli musiałabym przeorganizować swoją metodę wyszywania
  • nitki poprzeciągane pod spodem (i pewnie więcej się ich zużywa)
  • wiszące nitki z przodu (jakoś mi nawet w wyobraźni przeszkadzają)
  • konieczność częstego nawlekania igły
  • raczej stałe miejsce wyszywania 
Wyszywam już wiele lat, przez ten czas wypracowałam sobie swoją metodę wyszywania. Staram się nie zostawiać dziur (pojedynczych krzyżyków), zaczynam wyszywanie od lewej góry i tak zapełniam kanwę. Kiedy zakończę nitkę, to jako następną wybieram tę, gdzie mam pierwszą dziurę patrząc od lewej góry, nawet jeśli to jest jeden krzyżyk danym kolorem, to nie omijam tylko wyszywam. W ten sposób unikam późniejszego uzupełniania pojedynczych dziur. Nie wyobrażam sobie wyszywania bez organizera do igieł, gdzie mam nawleczone igły wbite w krateczkę z danym symbolem, w ten sposób unikam ciągłego nawlekania igły (a nie lubię tego robić). Wyszywam, gdzie mi się chce i jak mi się chce, ciągam krosno po całym mieszkaniu, chociaż mam ulubiony kącik. Wykreślam wyszyty obszar na wydruku kolorowym zakreślaczem, łatwiej jest wtedy ogarnąć schemat.
No i tak sobie myślę, że zmiana sposobu wyszywania wiązałaby się u mnie z dużą reorganizacją pracy, a ja jednak nie lubię zmian, więc mimo Waszych zachęt, chyba pozostanę przy swoim sposobie wyszywania, nie mówię, czy on jest lepszy czy groszy tak w ogóle. On jest lepszy dla nie, co nie przeszkadza mi podziwiać prac powstających z wykorzystaniem parkowania.
Kończąc ten przydługi post, gratuluję cierpliwości, tym z Was, które dotrwały do końca i chcę się czymś pochwalić. Otóż pobiłam swój prywatny rekord wyszywania, stronę liczącą 5005 krzyżyków wyszywałam od 4 do 13 lipca (bez jednego dnia, bo byłam na rybach) i gdybym wyszywała w takim tempie (co nie jest możliwe, bo jestem na urlopie), to obraz skończyłabym wcześniej niż w 2026  roku.
Dziękuję za Wasze miłe słowa i pomęczę jeszcze ostatnim zdjęciem (z 13 lipca)
Pozdrawiam :)

12 komentarzy:

  1. Co do ciągłego nawlekania igieł: zostawiam nawleczone, wiszą sobie po prostu nie nitki, a nitki z igłami. Jeśli do tego te igły wbijam w materiał, to się też nici mniej plączą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobny sposób wyszywania do Twojego. I nie wiem czy czy jak się parkuje to krzyżyki są równe i bez dziur, bo ja nie parkuję i uważam, że mam równe krzyżyki ;P Miałaś jakieś kosmiczne tempo przez ten tydzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś tak wlaśnie wyszywalam :)
    Odniosę się do Twoich spostrzeżeń: plusy - 1 i 3 tak jest na pewno, 2 - najpierw tempo zwalnia, musisz się nauczyć, dopiero potem przyśpiesza, u mnie to trwalo ok. 2 tygodni.
    Minusy: organizacja to sprawa indywidualna, nie zmienia się za mocno; nici zużywa się na pewno więcej, to pewnik; pozostałe minusy to już kwestia indywidualna, jednemu przeszkadzają te nitki, drugiemu nie :)
    Po rocznym doświadczeniu w parkowaniu też mam jeden wniosek - nie zamienię tej metody na poprzednią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem, że liczyłam bardzo na Twój głos "za i przeciw", dzięki serdeczne :)

      Usuń
    2. z tym wiekszym zuzyciem nici to sie nie zawsze zgadzam bo to zalezy od osoby wyszywajacej, przy parkowaniu to kwestia tego jak daleko sie parkuje [niektorzy ciagna nitke przez pol strony inni nie parkuja dalej niz 10 oczek] przy wyszywaniu kolorami jest to samo, jedni ciagna nitke do nastepnego krzyzyka przez pol strony inni ja skoncza i w sumie efekt koncowy jest ten sam. To samo kwestia rownych krzyzykow. Parkuje kwadratami 10x10 wiec czesto tak jak przy wyszywaniu kolorami, wbijam sie miedzy krzyzyki, wiec tez trzeba nadmieniac JAK sie parkuje, jako ze tylko parkowanie rzedami zapewnia to, ze zawsze zaczniemy w pustym oczku :), ale ja ogolnie wyszywalam wszystkimi 3 sposobami i osobiscie nie widze tej roznicy w jakosci xxx, tak samo da sie osiagnac rowne xxx przy wyszywaniu kolorami jak i przy parkowaniu ;) to takie moje prywatne obserwacje ;)

      co do organizacji, ja w statnim miesiacu przeskakiwalam z techniki na technike bo nie moglam sie zdecydowac [okres czy co hahahah] i nie musialam nic w organizacji zmieniac, prace mam na ramie, rame na stojaku i tez ja przeciagam po calym salonie, nie wazne jak wyszywam ;) zawsze mozna sprobowac parkowania, a jak sie nie spodoba to zrobic jak ja kiedy postanowilam z parkowania przejsc na kolory, po prostu kazda zaparkowana nitke po kolei wyszyc az sie skonczy ;)

      Usuń
  4. Te nasze haftowania to ma byc nasza przyjemność .Nie jest nigdzie napisane, że te osoby co parkują to są cacy bo otwarci na nowości.Jeśli Twoje xxxx zadowalają Cię, nie widzisz potrzeby zmiany nabytych umiejetności to po kiego groma zmieniac.Haftuj tak jak Ci przyjemnie a nam pokazuj efekty ;)
    Sama obecny swój haft traktuję jak poligon doświadczalny, to parkuję, to stawiam xxx po staremu.Czy widzę różnicę w równości xxx ? niestety nie.I jedne i drugie mają sporo do życzenia.Dla mnie jedynym plusem przy parkowaniu jest to, że w wyszytym rzędzie są wszystkie xxx więc odpada "wciskanie" pojedynczej sztuki.
    Czekam na dalsze relacje i miłego urlopowania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. duże obrazy to już tylko parkowanie w moim przypadku, wcale organizacja się nie zmieniła w moim przypadku. Wyszywam na razie na tamborku poddupnym i też mogę to czynić gdzie mi się tylko podoba :). Najbardziej przerażało mnie nawlekanie igły cały czas - przywykłam i nie zauważam tego momentu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo chodzi o to żeby było wygodnie. Nam. Nikomu innemu. Trzymaj się swoich metod jak Ci z tym dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i co? Idziesz jak burza- zobaczysz w 2026 będziesz wyszywac kolejnego kolosa bo pawie już dawno będą na ścianie cieszyć oko:)))
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyszywam dokładnie tak jak Ty :) Metodą parkowania też się trochę interesowałam, ale nie dla mnie to, bo przy małym metrażu mieszkania i bardzo ograniczonym czasie na haftowanie nie mogę sobie pozwolić na trzymanie stale rozłożonego "warsztatu". Dlatego też nie mam krosna :( Gdy kończę haftować to robótkę i nitki wrzucam do szuflady w komodzie, coby nikomu nie wadziły ;)
    A.. i jeszcze chciałam napisać, że jestem pod wielkim wrażeniem jak szybko haftujesz pawie! Wiem jaki to trudny wzór, a kolory na razie też nużące, więc podziwiam! Ja stronę wzoru w GK dłubię średnio 1,5 miesiąca..

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo ty - fajne tempo :)
    Zrób tak, żeby TOBIE się dobrze haftowało :)
    Pozdrawiam i życzę miłego urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze, żeby Tobie było jak najlepiej wyszywać :) Pięknie przybywają pawie - masz kobieto tempo niezłe :)

    OdpowiedzUsuń