Obserwatorium

poniedziałek, 14 marca 2016

269. Falstart!!!

Tulipan, taki ładny, takie piękne miał kolory, tyle, że ja pierdoła ostatnia, pomyliłam dwie nitki, zamieniłam je. Tkanina Dublin, niestety, nie jest najtrafniejsza do prucia krzyżyków, dlatego urobek z poprzedniego weekendu poszedł w niwecz. Już było tyle:

Postanowiłam wyrzucić ten haft i ... zacząć raz jeszcze, ale chyba tym razem na kanwie 20ct. Ten Dublin nie jest taki zły, ale krzyżyczki są malusieńkie, dodatkowo wzory DFEA, wyszywa się i dwiema i jedną nitką, na tym Dublinie haft dwiema nitkami wychodzi bardzo zbity. Myślę, że wykorzystam tę tkaninę do innych wzorków, do takich, które da się szyć jedną nitką. To tyle w temacie tulipanów (ale mi szkoda!!!). Drugie podejście w sobotę :)
A teraz o pawiach, wiedziałam, że Mirka od razu wpadnie na właściwy trop. Dzisiaj znów pokażę szare plamki i plameczki, bo nic więcej nie widać. Policzyłam sobie, że w takim tempie to ten haft zajmie mi tak z dziesięć lat :) A kawałek pawia, to będzie jakoś tak zimą (albo i dalej).

Pierwsza kartka wzoru (ze 132) jeszcze nie jest skończona, ale mam nadzieję, że w tym tygodniu będę mogła ją wyrzucić do kosza.

Tyle  w temacie, wyżaliłam się i idę wyszywać :)

11 komentarzy:

  1. Renia najważniejsze, że do przodu.Podkręcasz mi tempo do Pawi:):):) jednak czekam na przesyłkę zniteczkami na mojego Afremowa a dopiero potem będa Pawie.Zdążysz skończyc.Podpatruję w między czasie jak Ci wychodzi.
    Przed rozpoczęciem HAED- ów wyprubować jeszcze chcę hardangera, to 22ct.
    szkoda tych tulipanków ale dobrze, że zorientowałąs sie w miarę na początku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda tulipanka, a nie dało się "lecieć" tymi kolorami? Mogło wyjść ciekawie.
    Co do Pawii - ważne że są jakiekolwiek postępy ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Tulipana szkoda, ale jak kiedyś musiałam spruć większą część haftu, to później szło mi bardzo topornie jego wyszycie. Teraz na pewno będzie dobrze i kwiaty wyjdą Ci pięknie:)
    Trzymam kciuki za obie prace:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Prucie jest okropne - spotkało mnie to parę razy... :( Nie dziwię się, ze zdecydowałaś eis zacząć wszystko jeszcze raz - miłego haftowania !

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie kartki traktuję tak samo - wyglądają jak psu z gardła, pomalowane, powyginane. Daję dzieciom, to sobie jeszcze coś dorysują i potną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ważne że za 10 lat, ważne, że będzie potem cieszył oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie ma co rąk załamywać względem tulipana - drugie podejście wypali :) Co do HEADa, to nie ważne za ile skończysz - ważne jest, że stawiasz krzyżyki i odhaczasz po kolei symbole na kartce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, szkoda takiego urobku w tulipanku.. Niestety prucie na tak drobnych tkaninach do przyjemnych nie należy, co nie znaczy, że jest niemożliwe. Prułam kilka nitek w swojej hortensji wyszywanej na Luganie... wrrr.... jakoś poszło, ale staram się haftować uważniej ;)Ze zdjęcia wydaje mi się, że Dublin jest rzadziej tkany niż Lugana.
    Za pawie trzymam kciuki :) Ogromne wyzwanie podjęłaś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miłego wyszywania :) Też nie lubię pomyłek w wyszywaniu. Na szczęście zawsze mogę spruć pomyłkę

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda tulipana. Na szczęście nie straciłaś dużo.

    OdpowiedzUsuń
  11. też nie lubię pruć… a ostatnio musiałam spory kawał w wielkim kolosie poprawić… płakałam przy tym jak dziecko … więc doskonale cię rozumiem

    OdpowiedzUsuń