I tak sukcesywnie, z miesiąca na miesiąc, powstawały te herbatki.
Potem, tak, jak sobie to zaplanowałam, wyszyłam kawy
A tak wyglądają oba hafty razem. Nie prane niestety i nie prasowane, leżą w szufladzie czekając na remont kuchni. Ale wtedy będą, jak znalazł :)
Pragnę podziękować wszystkim za miłe komentarze dotyczące Anioła. Tak wiem, niezbyt ten anioł anielski, wiem, że anorektyczny, ale podoba mi się i już.
Teraz czaję się na duuuużyyyyy obraz, mam nadzieję, że zapał nie minie. Kiedy już pokażę wszystko, co wyszyłam w czasie mojej nieobecności i pokażę, co teraz mam na krośnie, to wrzucę zdjęcie tego, który mnie zauroczył, tego bardzo dużego :)