Obserwatorium

piątek, 29 maja 2009

29. ...

Tak sobie czytam zaprzyjaźnione blogi dwóch Aguś i tak mi się kurczę smutno robi. Bo dwie pogodne, fantastyczne dziewczyny mają wielkie problemy. I niby każda ma inne, nawet zupełnie inne i trudno stawiać między nimi znak równości, ale zapadają w serce tak samo mocno.
Dlaczego tak jest, że to problemy, a nie radości odciskają większe piętno na nas - ludziach. Dlaczego to kłopoty kształtują nas i powodują, że stajemy się prawdziwie ludźmi?
Miałam taki czas w życiu kiedy było mi tak strasznie trudno, kiedy świat mój legł w gruzach, a ja znalazłam się pod nimi na samym dole. I mimo, że minęło tak wiele lat, to nadal boli tak samo. A najbardziej boli fakt, że mojej córce zostało odebrane coś, czego już nigdy nie będę mogła jej podarować - spokojne, szczęśliwe dzieciństwo.
Muszę już skończyć, bo....

wtorek, 26 maja 2009

28. Na żywo

Nie ma to jak spotkanie na żywo. Dzisiaj była u mnie w domu moja forumowa koleżanka Asia. Mieszkamy w tym samym mieście, ale nie znałyśmy się wcześniej. Asia przywiozła mi zamówione mulinki. Spotkanie było krótkie, ale fantastyczne. Asia okazał się miła i bardzo sympatyczną dziewczyną. I mam nadzieję, że to nie było nasze pierwszy i zarazem ostatnie spotkanie.
Dzisiaj taki krótki wpis, bo jutro rano pobudka :)))

niedziela, 24 maja 2009

27. Platforma:)

Winna jestem wyjaśnienie, a jednocześnie przeprosiny. Obiecywałam bowiem, że zdjęcia platformy zamieszczę zaraz po jej uruchomieniu, ale... No właśnie, bardzo gorący czas w pracy tzn. przygotowania do Dnia Rodziców (prezenty, dekoracje sali, dekoracje sali gimnastycznej, przygotowanie części artystycznej, co z trzylatkami jest procesem długotrwałym), przygotowania do Dnia Dziecka (wyjazd na posesję jednej z wychowanek) i festyn z tejże okazji (przygotowanie dekoracji, przygotowanie terenu i scysja z "derekcją" o prowadzenie festynu) to i kilka innych spraw spowodowało, że nawet nie cyknęłam zdjęcia Alicji na platformie. Mam natomiast fotografię samej platformy i tę wrzucę. Dodam tylko, że to cudowny wynalazek i wspaniała pomoc w życiu codziennym osoby niepełnosprawnej. Już kocham tę platformę, a używamy jej dopiero od środy :)

Teraz słowo do Agnieszki, to miłe kiedy na Twoim blogu czytam "kwiatki dla reali" i dziękuję Ci za to z całego serca. I dodam tylko, że kwiaty masz prześliczne i wiem, że jesteś dobrym człowiekiem, bo złym ludziom tak nie kwitną. Agnieszko ostatnio przywróciłaś mi swoim wpisem moją wiarę we mnie. Dokładnie chodzi mi o wpis o wujku. A dlaczego przywróciłaś mi wiarę? Bo mnie niektórzy moi goście tak wkurzają, że mam ochotę zamknąć drzwi i nie wpuścić do środka. A najbardziej napinają mnie ci, którzy nie mają obowiązków (rodzinnych, "pracowych") żyją dniem dzisiejszym, nie mają zmartwień i problemów i przyjdą i siądą i kawę wypiją, a potem drugą i jeszcze herbatkę i wszystkie ciastka oszamią, a kiedy wychodzą to jest grubo po północy, a jutro (hehehe dzisiaj) trzeba rano wstać. Trzeba to znaczy, ja muszę i moja córka, a oni wylegują się do południa, i odpoczywają tylko po to, żeby zadzwonić w środku pracy i mi nerwy do końca poszarpać.

Ale żeby nie było, że taka do końca wredna jestem, to są też wokół mnie ludzie, których uwielbiam gościć i w towarzystwie których woda niegazowana smakuje, jak napój Bogów.

A teraz obiecywane zdjęcie platformy. Klatka schodowa wygląda obrzydliwie, no ale cóż, na to wpływu nie mam, niestety :)


te zdjęcia jednak są okropne, postaram się szybko wrzucić lepsze, za te przepraszam.
A i jeszcze jedno - niepokoję się oMamuśkę (www.mamuska73.blox.pl), kobieto nie ma Cię już długo, a więc coś musiało się wydarzyć. Oby nie coś złego. Mamuśka trzymam kciuki :)

piątek, 15 maja 2009

26. Bocianek

To już trzeci sezon podglądam gniazdo bociana w Chybach. kamerka działa już od 6 sezonów, do grona podglądaczy bocianolubów dołączyłam po obejrzeniu programu telewizyjnego, w którym dwóch panów zachęcało do podglądania tych wspaniałych ptaków. Mnie nie trzeba było długo zachęcać, bo należę do grona tych osób, dla których każdy bocian jest Polakiem. Zostałam wychowana w poczuciu ogromnego przywiązania do tych stworzeń, lubię patrzeć na bociany i stwierdzam, że bardzo mi się podobają. Nie wiem dlaczego, ale tak jest.
To podglądanie bocianów znacznie pogłębiło mój dla nich szacunek.  Podoba mi się to, jak wysiadują swoje jaja, że dzielą się robotą i zarówno samica, jak i samiec siedzą na jajkach. Już w pierwszym sezonie mojego zaglądania do bocianków miało miejsce smutne zdarzenie. Z 5 jaj wykluło się 5 piskląt, jedno z nich zaplątało nóżkę z sznurek, który był w gnieździe, mały nie mógł się więc przemieszczać dlatego nie zawsze dostawał jedzenie, silniejsi bracia skutecznie mu to uniemożliwiali. Została zorganizowana akcja ratunkowa. Strażacka drabina poniosła dwoje ludzi do gniazda, bocianki zostały na trochę zabrane z "domku", temu słabemu uwolniono nóżkę. Na dole ptaki zostały zmierzone, zważone, a słabiutki został szybko poddany zabiegowi. Zdrowe pisklaki wróciły do gniazda, najsłabszy zdechł bidulek, bo nóżka była już mocno zainfekowana.
W roku ubiegłym w gnieździe pojawiło się znów 5 jaj, wylęgło się 5 piskląt i też jedno nie przeżyło.
W tym roku dorosłe boćki pojawiły się dość późno, samiec oczywiście przyfrunął jako pierwszy wyremontował gniazdko na przyjęcie swojej damy. Niebawem w gniazdku pojawiły się 4 jaja. I co? i wczoraj wieczorem, albo dzisiaj rano (muszę doczytać na forum) okazało się, że jeden z dorosłych bocianów wrócił do gniazda ze złamaną nogą. Próbował biedny siadać na jajach, ale nie mógł, wisząca bezwładnie noga uniemożliwiała mu to. Spece od ptaków piszą na shoutboxie, że jeden bocian nie jest w stanie wysiedzieć jaj, a  nawet jeśli mu się to uda (do wylęgu jeszcze około tygodnia, może trochę krócej) to nie podoła sam wykarmić młodych, które są godne przez cały czas.
To smutne wieści. Biednym bociankom w Chybach nie wiedzie się najlepiej.
Nad podglądem online jest napis "Przyroda często bywa okrutna. Podglądając gniazdo bociana musisz się z tym liczyć" i to jest prawda.

czwartek, 14 maja 2009

25. Czajniczek 1

Skończyłam wczoraj późnym wieczorem pierwszą część czajniczka z zabawy forumowej. Teraz tylko wysyłka i oczekiwanie na przesyłkę od następnej uczestniczki. Wiem, że kolory nie są takie, jak w oryginale, ale przecież nie muszą być :)




Posted by Picasa

środa, 13 maja 2009

24. Zabawa w czajniczki i walka :)

Wiem, że dziewczyny biorące udział w zabawie, też już zaczęły swoje czajniczki i wiem, że niektóre, tak jak ja miały problem z doborem nici. Ja już wybrałam nici, wyszyłam to co widać obok i niczego już zmieniać nie będę. Mnie się podoba. Na tym zdjęciu brakuje jeszcze konturów, bo to jest czajniczek przed makijażem, ale one już się robią. Mam nadzieję, że przy kolejnych elementach duzą podpowiedzią będą numery nici dobrane przez Fagusię. Fagusiu dzięki Ci za trud, który włożyłaś w "namacalne" dobieranie kolorów.


Doniesienia z placu boju:


Doniesienia z placu boju to będzie cykl opowiastek dotyczących sprawy platformy dla mojej córki.

Kiedyś: Kilka lat temu starałam się o zamontowanie platformy na klatce schodowej. Mieszkam na parterze a do Ziemi mam 8 schodków, które dla zdrowego człowieka są niczym niewielki pryszczyk pod wielką grzywką, a dla mojej córki (a przy okazji i dla mnie) są wrzodem na d*** wykluczającym całkowicie możliwośc siedzenia :) Tak więc (nie zaczyna się zdania od "więc") kilka lat temu postanowiłam ułatwić nam życie i zamontować na klatce schodowej platformę. Oczywiście najpierw musiałam wystosować pismo błagalne do Spółdzielni Mieszkaniowej i czekać na odpowiedź. Odpowiedź otrzymałam, ale wcześniej dotarła do mnie informacja, że muszę mieć zgodę sąsiadów na montaż urządzenia. Pukałam więc od drzwi do drzwi, każdemu cierpliwie tłumaczyłam: co, dlaczego, jak, czy duże, czy małe, przeszkadza, czy nie - zgodę wszystkich mieszkańców klatki zdobyłam. Po czym otrzymałam odpowiedź, że Spółdzielnia to by się i zgodziła, ale przepisy BHP i ppoż mówią o tym, ze światło schodów na klatce schodowej bloku mieszkalnego musi wynosić 150 cm, w przeciwnym razie grozi to..... ble, ble, ble. Zmierzyłam światło schodów, zmierzyłam miarą krawiecką i wyszło mi, że muszę się natychmiast ewakuować z tego budynku, bo światło schodów w porywach ma 105 cm. No i tak sobie czekałam lat kilka, aż dowiedziałam się, że w bloku obok niepełnosprawny mężczyzna ma zamontowaną platfromę, Zaczęłam kolejny bój. Zgodę mieszkańców miałam, złożyłam potrzebne dokumenty w PFRONie i.... czekałam, czekałam, czekałam. I się doczekałam, bo już niebawem platfroma będzie. To, co napisałam to duży skrót i nie oddaje w pełni mojej walki.
I korzystając z okazji chciałabym raz jeszcze podziękować dziewczynom z forum za pomoc, za ich wielkie gorące serca i za pamięć :)
O tym co dzisiaj w sprawie platformy napiszę niebawem, bo muszę przyznać, że sporo się dzieje

A teraz czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze na temat mojego czajniczka :)
Posted by Picasa

środa, 6 maja 2009

23. Robin Roud

Zachęcona (czyt. zmuszona siłą) przez Mamuśkę postanowiłam wziąć udział w forumowej zabawie pod nazwą, jak w tytule postu. 9 osób wykonuje 9 prac, każda osoba po jakimś fragmencie. W efekcie powstaje 9 ślicznych krzyżykowych dziubanek. Wybrałyśmy (bo to same babeczki) wzorek, takie piękne filiżanki i niebawem zaczynamy. Mam nadzieję, że podołam, bo to po pierwsze spore wyzwanie a po drugie praca terminowa. Wyzwania nawet te spore lubię, natomiast prac terminowych nieeee. Dlatego na początku do zabawy nie zgłaszałam się, aż koleżanka Mamuśka na genialny pomysł wpadła, że tą brakującą dziewiątą mogę być ja.
Nie zamieszczę zdjęć, bo jak do tej pory mam tylko obrzucony materiał i narysowane krateczki. Jak tylko coś się pojawi to oczywiście zdjęcie cyknę. Najpierw muszę jednak z kluczem pokombinować, a termin goni, bo to do końca maja. Mało tego - muszę przecież jeszcze zakładkę zrobić, też w ramach wymiany forumowej. Oj, chyba się zapętliłam w tych zabawach. Więc teraz koniec, żeby nie wiem, jak atrakcyjne były, żeby nie wiem jakie mamuśki mnie namawiały już teraz mówię nie. Chociaż ta wakacyjna wymyślona na "moim" forum kusi, oj kusi.

W sprawach bieżących:
- wyszywa się niebieska damulka z psami (jeszcze tylko tło i kontury)
- kurzy się na krośnie pole Anchora (jeszcze tylko kontury)
- pisze się scenariusz do zajęcia pokazowego
- toczy się sprawa platformy dla córki
- powolutku kończy się rok szkolny i zbliżają się wakacje.

Korzystając z okazji, że akurat mam chwilkę i piszę chcę się podzielić refleksją, która nawiedza mnie często podczas odwiedzin na forach robótkowych:
Otóż dziewczyny i chłopaki - nie ma w necie bardziej miłych i przyjaznych miejsc, nie ma takiej bezinteresownej pomocy i nie ma nigdzie indziej takich LUDZI.
Z ostatnich doniesień pragnę podziękować Gryni - ona wie, za co :)