Obserwatorium

wtorek, 28 kwietnia 2009

22. Spowiedź :)

Mamuśka wskazała mnie, jako kandydata do spowiedzi. Nie lubię się spowiadać, niestety, ale trudno, trzeba :)
I tak przystępuję oświadczając jednoczesnie, że napiszę prawdę i tylko prawdę.
4 miejsca, w których mieszkałam:
dom moich ukochanych dziadków ze strony mamy, ciasny, malutki zle pełen miłości, ciepła i zrozumienia
dom wynajmowany przez moich rodziców na wsi w pobliżu naszej miejscowości (bo było taniej)
mieszkanie w bloku (trzecie piętro bez windy)
mieszkanie w bloku (parter) moje obecne

4 miejsca, do których lubię wracać
rodzinna wioska mojej mamy
ulubione Mierzwice
polskie nasze morze
moje mieszkanko, w myśl zasady "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej"

4 ulubione potrawy: i tutaj mam problem, bo lubię jeść
słodycze (wszystkie)
zupa neapolitańska
zarzutka z kiszonej kapusty
ryż i makaron z dodatkami

4 potrawy, których nie znoszęwątróbka (świńska, bo drobiowa przejdzie)
flaki
ozorki
móżdżek

4 pasje, hobbyhaft krzyżykowy
książki (czytanie)
wędkowanie
i...internet

4 miejsca, które zwiedziłabym gdybym miała taką możliwośćwszystkie te, w których temperatura nie spada poniżej 20

4 seriale, programy, które lubięYou Can Dance
wszystkie z udziałem Wojciecha Cejrowskiego
Piotr Bałtroczyk przedstawia - głównie serial "Spadkobiercy"
i tyle

4 rzeczy, które chciałabym zrobić, przeżyć
Jest jedna rzecz, którą chciałabym kiedyś przeżyć, rzecz bardzo osobista, dlatego nie napiszę - przepraszam

4 marzenia z dzieciństwa
zostać nauczycielką (spełniło się)
pisać książki czyli być pisarką (spełnia się, bo w pracy wymyślam dzieciom takie historie, jakich nikt jeszcze nie wymyślił - kurcze, muszę je kiedyś spisać)
chciałam mieć lalkę taką, z którą można było spacerować trzymając ją za rękę (później taką dostałam)
a w późniejszym dzieciństwie, żeby tata był zdrowy

4 ulubione filmySami swoi
Dirty Dancing (od pierwszego razu)
Shrek

4 ulubionych muzycznych wykonawców, zespołyEdyta Górniak (ale nie ta kiedyś tylko teraz)
Stare Dobre Małżeństwo
Michał Bajor
Queen

4 rzeczy, które robię po wejściu na internetsprawdzam pocztę
biegnę na moje fora
odwiedzam bociany
rozwiązuję logiczny obrazek lub dwa
wpadam na bloga swojego i do ludzi

4 osoby, które typuję do dalszej zabawyjasonę - bo nie lubi łańcuszków
porzeczkową - za wszystko i za kwiatki
skaleczkę - jako świeżynkę blogową
małgosię - bo to też Pani z przedszkola

sobota, 25 kwietnia 2009

21. Wyróżnienie i odpust :)

Ciekawa rzecz, bo kiedy dzisiaj zerknęłam na bloga to miałam nie lada niespodziankę, bo Malinka przyznała mi wyróżnienie. Jestem jej niewypowiedzianie wdzięczna. To jest bardzo miłe. Malinko dziękuję.

A dzisiaj to mam tak generalnie miły dzień, bo w południe pojechałam do Jeruzala. To jest miejscowość, w której kręcone są sceny do serialu Ranczo. Spotkanie zorganizowane zostało z racji odpustu w parafii Św. Wojciecha w Jeruzalu. Obecnością swoją obchody te zaszczycili Państwo Żakowie oraz Pan Paweł Królikowski. Pani Katarzyny nie udało mi się upolować, ale fotki z Panem Żakiem i Panem Królikowskim mam. Najważniejszy jednak dla miłośników serialu był sklep Więcławskiej i sprzedawany tam "Mamrot. Oprócz trunku winopodobnego, można było skosztować pierogów Solejukowej i szarlotki Maciejowej. Było miło i sympatycznie, no i tłoczno :)

A to oczywiście sklep Więcławskiej.

piątek, 24 kwietnia 2009

20. Wizyta w bibliotece

No właśnie, wybrałam się dzisiaj do "Mojej biblioteki Nr 2", już wyjaśniam dlaczego 2.
Kiedyś, kiedyś dawno temu będąc dzieckiem, no podlotkiem raczej, należałam do biblioteki osiedlowej, czasy były wtedy takie sobie to i w mojej bibliotece było tak sobie. Księgozbiór marny, a panie tam pracujące to senny koszmar. Dwie starsze kobietki, takie co to zabić wzrokiem mogą, a już nie daj Bóg w piciu kawki przeszkodzić. Dlatego chodziłam, kiedy musiałam. Wielka tragedią i nietaktem było przekroczenie terminu zwrotu książek. I nie było tłumaczenia. "Termin jest termin drogie dziecko". W tej bibliotece zawsze czułam się jak intruz. Dlatego matura była równoznaczna z zaprzestaniem odwiedzania tego przybytku. Potem była biblioteka pedagogiczna z racji studiów, a jeszcze później nastała dobra era dla książkolubów, bo w księgarniach zaczęło pojawiać się coraz więcej ciekawych wydawnictw i tak wspólnymi siłami przy pomocy koleżanek czytających, polowało się na nowości. Jedna drugiej pożyczała to, co upolowała i tym sposobem zginęło mi sporo ciekawych pozycji.
Ale wracając do bibliotek. Ładnych kilka lat temu w budynku mojego przedszkola powstała kolejna filia Biblioteki Miejskiej i to było spełnienie marzeń. Nowości na wyciągnięcie ręki, mało tego, nowości "spod lady", no i cudowna Pani Ania (później Ania), która ciekawe książki do przedszkola mi przynosiła. I tak do tej pory ta filia jest "Moją biblioteką Nr 1".
A nie tak dawno trafiłam ponownie do biblioteki osiedlowej tej sprzed lat, tej nielubianej. Pisałam kilka notatek wcześniej, że zaprowadziły mnie tam poszukiwania siedmiu ostatnich tomików "Sagi o Ludziach Lodu". Zmiany, jakie na przestrzeni lat dokonały się w tym miejscu to oczywiście zmiany na lepsze i dlatego teraz jest to "Moja biblioteka Nr 2"
Tak więc (nie zaczyna się zdania od "więc"!!!) dzisiaj po południu trafiłam do 2, wypożyczyłam tylko cztery książki i jak zwykle znalazło się wśród nich jedno czytadło babsko-pospolite, ale już tak mam, że zawsze jedno takie w oko mi wpadnie.
A to wzięłam dzisiaj:

  1. Ben Hills "Księżna Masako. Zakładniczka Chryzentamowego Tronu"
  2. Corinne Hofmann "Biała Masajka"
  3. Corinne Hofmann "Żegnaj Afryko. Dalsze losy Białej Masajki"
  4. Ewa Białołęcka "wiedźma.com.pl"
A obecnie zbliżam się do końca "Czarnego anioła" Grahama Mastertona, być może dzisiaj skończę.
To tyle z moich dziwactw książkowych, a krzyżyki leżą i wzdychają :)

czwartek, 23 kwietnia 2009

19. Czyżby przesilenie?

Tak się właśnie zastanawiam, czy to nie sławne przesilenie wiosenne mnie dopadło, no takiego mam niechcieja, jak rzadko. Mam tylko nadzieję, że szybko przejdzie (oby nie ze mnie na kogoś innego).

W "Mojej sadze" zastój, w krzyżykach równiez i tylko w książkach na szczęście nie.

Kupiłam sobie ostatnio (wczoraj) wielkanocny numer Hobby, są tam śliczne dekoracje wielkanocne wprawdzie, ale zawsze to jakaś inspiracja, zwłaszcza, że w niedalekiej przyszłości Dzień Mamy i Taty i muszę jakiś nieskomplikowany prezent obmyślić. Taki prezent, żeby moje trzylatki mogły to wykonać przy naszej drobnej pomocy. Mam już wstępny projekt, ale jeszcze szukam. Ciekawe dekoracje z papieru są tez w ostatnim numerze Małego Artysty i z tej gazetki właśnie jest zaczerpnięty ten wstępny projekt. Lubię Małego Artystę bo są tam arkusze ze schematami, a Hobby to dopiero pierwszy numer, który kupiła, ale też jestem zadowolona. Pracami wykonanymi przez moje szkraby oczywiście pochwalę się tutaj w odpowiednim czasie :)

A tak prezentują się okładki kupionych gazet


poniedziałek, 20 kwietnia 2009

18. Wyróżnienie od Mamuśki, Basi i Mróweczki :)

Takie właśnie przyjacielskie wyróżnienie otrzymałam od mojej forumowej koleżanki Agnieszki, czyli mamuśki: http://www.mamuska73.blox.pl/ . Wypadałoby, żebym teraz ja wybrała osiem osób, które według mnie na takie wyróżnienie zasługują. Myślałam, myślałam i wymyśliłam, że będą to:
  1. Porzeczkowej http://www.porzeczkowedziubdzianki.blox.pl/ za kwiaty :)
  2. Skaleczce http://www.skaleczka.blogspot.com/ za to, że dopiero zaczyna blogowanie tak, jak ja :)
  3. Ewie http://www.jaewka.blogspot.com/ jako prezent dla Kacperka (za Kacperka)
  4. Małgosi http://www.haftymalgosi.blox.pl/ za to, że wykonuje taki sam zawód, jak ja
  5. Jasonie http://www.jasona.blox.pl/ za to, że nie lubi łańcuszków
  6. Roszpunce http://www.roszpunkowo.blogspot.com/ za misie, króliczki i inne zajączki
  7. Basi http://www.basi.blox.pl/ za to, że tak jak ja nie bardzo wiedziała co trzeba z wyróżnieniem zrobić
  8. Mamuśce http://www.mamuska73.blox.pl/ za całokształt i niech nikt nie myśli, ze to towarzystwo wzajemnej adoracji :)
*Edit
Basiu serdeczne dzięki, miło mi bardzo :)
Mróweczko http://www.ameise.blox.pl/ bardzo dziękuję za Twoje wyróznienie, to tak miło mieć świadomość, że ktoś tutaj zagląda, dziękuję :)

sobota, 18 kwietnia 2009

17. CANDY u Yadis i JaneB :)

Pierwszy raz biorę udział w takiej zabawie, nie liczę na prezent, ale kto nie gra ten nie wygra.
Słodycze do upolowania można zobaczyć tutaj http://yadis-art.blogspot.com/2009/04/blog-candy.html
I jednocześnie błyskawiczne Candy u JaneB, błyskawiczne, bo do dzisiaj :)
http://www.janeb.pl/?p=166

piątek, 17 kwietnia 2009

16. Skończyłam sagę

Tak, skończyłam czytać Sagę o Ludziach Lodu, przed kilkoma dniami, ale nadal nie wiem, co o tym napisać. Nie mogłam skomentować książki tak już natychmiast, bo musiałam o niej pomyśleć. Bo tak - każdy tomik kończył się przewidywalnie, w sumie od początku było wiadomo, jak będzie na końcu i wydawało się, że tak będzie z całą serią. No i tak nie było, raczej nie jest i ja nie wiem, co o tym sądzić. A kiedy koleżanka z pracy (nieczytata) zapytała, jak się "moja" książka skończyła dobrze, czy źle, to nie potrafiłam jej jednym słowem odpowiedzieć. I powiedziałam najgłupiej, jak mogłam "Nie wiem", ona oczy wielki zrobiła, a ja mogłam tylko powtórzyć, że nie wiem. I w sumie to nadal nie wiem. Oj, zbyt dużo tych "niewiemów". To nic, mam nadzieję, że jak jeszcze kilka dni pomyślę to dojdę do jakichś konkretnych wniosków. Nadal jednak, mimo mojej głębokiej niewiedzy zachęcam wszystkich do przeczytania tej pozycji, mnie wciągnęło bardzo. I chociaż jest tak, jak pisałam, że każdy tomik jest dosyć przewidywalny to książki pochłania się bardzo przyjemnie.
A teraz dla odmiany czytam babską książkę, czasami lubię poczytać dla samej przyjemności z czytania, bez dumania i zachodzenia w głowę dlaczego bohater postąpił tak, jak postąpił i co autor miała na myśli. I takie czytanie dla czytania najczęściej przytrafia mi się latem, kiedy jest ciepło, leniwie i słonecznie i tylko w tym roku, jakoś wyjątkowo dopadło mnie wcześniej.

środa, 15 kwietnia 2009

15. Świt :)


Świt to najpiękniejsza pora dnia. Czas kiedy noc przeistacza się w dzień, a świat, cały świat przeciera zaspane oczy i wyciąga ramiona aż trzaski słychać. Nieśmiałe słońce wysyła najpierw swoich pomocników, lekkie mgły poranne, zeby sprawdziły, co się dzieje, gdzie ludzie wstali, a gdzie dopiero udają się na spoczynek. Mgły poranne lekkie i zwiewne w podskokach biegną do słońca składając raport i niezauważenie znikają wykonawszy najpierw zleconą robotę. To one zbierają nocne ploteczki, wypytują łąkę, rzucają pytanie strumykowi. A strumyk i łąka nie wiedzieć dlaczego mówią wszystko, o czym wiedzą. Że ptaki złożyły jaja, mrówki powiększyły mrowisko, chrząszcz całą noc brzmiał w trzcinie a raki szeptały w tataraku. Że ludzie spokojnie ją spędzili , a teraz ich sny wycofują się w krainę niebytu, oczy półotwarte szykują się do całodziennej obserwacji, a mózg otrząsa się z letargu.

Świt jaśnieje, kontury nabierają ostrości, słychać krzyk ptaków. Chmura odsłania promień słońca. A słońce wypoczęte obejmuje panowanie nad całym światem. Noc ustępuje pola, noc przegrywa, zwycięskie złote słońce kolejny raz udowodnia swoją przewagę, pokazuje kto jest królem nieboskłonu.

Lubię świt, bo wtedy myśli są takie jasne i nic ich nie mąci.

Ładnych kilka lat temu wybraliśmy się na rodzinne wędkowanie nad rzekę Bug, z domu wyruszyliśmy w nocy, żeby nad ranem ropocząć wędkowanie. Wtedy właśnie pierwszy raz dostrzegłam piękno poranka, ale takiego wczesnego poranka, kiedy szarość otula cały świat i z tej szarości krok po kroku zaczyna wyłaniać się otoczenie. Pamiętam pajęczyny na łące pokryte nabrzmiałymi kroplami rosy i stada saren, które w tej szarości wyglądały, jak zwierzęce upiory, które przyszły upomnieć się u ludzi o swoje prawa. Gdzieś wysoko krzyczały ptaki, mądrzejsi ode mnie stwierdzili, że to żurawie. No i nigdy nie zapomnę widoku rzeki, która na początku sprawiała wrażenie wymarłej krainy, a dopiero po kilku minutach, kiedy już szarość delikatnie zjaśniała rzeka ożyła. Usłyszałam pierwsze jej pluski, szemrania i cmokania, to ryby podchodziły pod powierzchnię i zbierały coś pyszczkami malszcząc przy tym śmiesznie. Piękna też była mgła, która wisiała metr, może mniej nad wodą. Kiedy się nachyliłam i patrzyłam równolegle do tafli wody to daleko, daleko widziałam drugi brzeg, kiedy jednak spojrzałam troszkę wyżej widziałam tylko nieprzeniknioną mgłę. Jakie to było niesamowite, pierwszy raz tak namacalnie, tak osobiście czułam naturę i czułam się tak z nią zjednoczona. Już nigdy potem podobnych chwil nie przeżyłam, chociaż nie raz i nie dwa wędkowałam wczesnym rankiem.że z natury nie jestem rannym ptaszkiem tylko nocnym Markiem, dlatego takich chwil w moim życiu jest mało :)

A kiedy Edyta Górniak śpiewa o tatuażach w sercu, to tamto wspomnienie jest jednym z takich tatuaży w moim sercu.

Nostalgicznie to brzmi, ale tak mi dzisiaj jest, nic na to nie poradzę.

wtorek, 7 kwietnia 2009

14. Przedświąteczny szał

Jakoś tak zawsze mnie omijał, no w tym roku, nie wiedzieć dlaczego dopadł i mnie. Nie wiedzieć? Wiedzieć, bo w tym roku to u mnie jest rodzinny zjazd w pierwszy dzień świąt. Z jednej strony bardzo się cieszę, bo spotkania smsowo-mailowe to trochę mało, z drugiej przyzwyczaiłam się do świąt spokojnych, cichych. Śmiałam się tylko, że nie wpuszczam do domu dzieci w wieku 0-6 lat, a to z racji wykonywanego zawodu.W mojej rodzinie są dwie osoby pracujące w przedszkolu, moja siostra cioteczna i ja, dlatego to na nas spoczywa "obowiązek" zajmowania się dziećmi na rodzinnych spotkaniach. Powiem szczerze, że po tylu latach pracy są chwile, kiedy ma się dość dzieci. I niech mnie nikt źle nie zrozumie, bo ja uwielbiam robić to, co robię, lubię wyzwania i pracę z trudnymi dziećmi, fascynuje mnie to, jak dziecko z małego egoisty przeistacza się w dziecko pragnące zrobić coś dla całej grupy, kiedy dojrzewa w nich empatia, która gdzieś potem ulega zatraceniu. Lubię swój zawód, nie trafiłam do przedszkola przypadkiem, dlatego tak długo udaje mi się nie poddać wypaleniu zawodowemu. Chociaż wiadomo przychodzą i te gorsze dni, kiedy się po prostu nie chce, kiedy ciągły hałas, wieczne pytania i gwar doprowadzają człowieka do szału. Najczęściej te negatywne uczucia pojawiają się pod koniec roku szkolnego, ciekawe, czy i w tym będą ?
A najbardziej denerwujący jest fakt reform oświatowych dotyczące wszelkich szczebli edukacji. Tych reform, które "wymyślają" ludzie zza biurek urzędniczych, ludzie nie mający z praktyką nic wspólnego. Oszczędności, przesunięcia, braki to słowa, które my nauczyciele słyszymy zbyt często. Nie można oszczędzać na edukacji, to w końcu my wykształcimy młodych ludzi, którzy kiedyś zajmą nasze miejsca.
Tak piszę i myślę, kto mnie usłyszy????
No już!!!
Wracając do świąt - zakupowy szał już w sklepach widać. A patrząc na pogodę za oknem to nawet mi to nie przeszkadza, a niech sobie ludziska szaleją :) Poszaleję i ja!!!!

Przed kilkoma dniami dostałam miła niespodziankę w ramach wymiany wielkanocnej na moim ulubionym forum. Prezent wysłała mi Enia, bardzo dziękuję. Oto co dostałam

czwartek, 2 kwietnia 2009

13. Internet

Na pewno, każda osoba, która tutaj zajrzy, stwierdzi to samo, bo ja zauważyłam, ze w internecie można się zgubić. Ja się zgubiłam, a raczej zagubiłam. Bo od kiedy odkryłam bogactwo zasobów sieciowych, kiedy zobaczyłam setki wzorów, kiedy nauczyłam się rozpoznawać firmy, to mój czas skurczył się niemiłosiernie. I czasami, kiedy już oczy pieką mnie od nadmiaru komputera, kiedy łapię się na tym, że moje powieki nie pracują, kiedy piasek w oczach jest nadto odczuwalny, wtedy stwierdzam, że to świadczy o mojej głupocie. Dlatego postanawiam tu i teraz, ograniczę czas spędzany przed komputerem.Wracając do mojej sagi krzyżykowej, ostatnio było o kobietce z gołębiami :)
A wtedy przyszedł maj, zamieszał w moim serce - jak mówią słowa piosenki, a tak poważnie, to przyszedł maj i czas komunijny. Wpadłam na pomysł, żeby na prezent wyszyć Naszego Papieża, ale, że ja nie potrafię tak o sobie tylko wyszyć i tylko Papieża, to wyszyłam dwa obrazy, jeden podarowałam jako prezent komunijny, drugi trafił w te same ręce w które pofrunęły gołębie, a raczej kobieta z gołębiami. Z obrazami Papieża też było lekkie zamieszanie, oddałam bowiem do oprawy oba jednocześnie do pana, który zawsze moje prace obramiał. Tym razem przegiął, cena którą zapłaciłam za dwa obrazy wydała mi się zbyt wygórowana - grubo ponad 200 złotych. Wiem, ze było warto bo facet zna się na robocie, ale jednorazowy wydatek takiej kwoty przeraził mnie z deka :) No to tak, ten Papież z bordowym tłem trafił tam, gdzie Pani z gołąbkami, a ten na jasnym, jako obrazek komunijny. No zapomniałabym, bo w tym czasie wyszyłam moją pierwszą karteczkę, czyli małą pamiątkę komunijna, jako dodatek do obrazu.
darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków
I karteczka - pamiątka darmowy hosting obrazków

Ziuuuuu, wracam do dzisiaj.
Dzisiaj byłam z córką u pani doktor na wizycie kontrolnej, rana goi się dobrze, w poniedziałek Alicja pójdzie do szkoły, nareszcie!!! Od lekarza biegusiem na zebranie do szkoły. Oceny??? No cóż, jak zawsze mogłyby być lepsze, chociaż tragedii nie ma :) A w pracy - wiosna, jak się patrzy. U mnie w pracy najbardziej wiosnę widać i czuć, kiedy zaczyna się z dziećmi codziennie na dworek wychodzić, a nie sporadycznie, jak zimą. Tak więc moje malutkie odbyły długi spacerek, szukaliśmy wiosny i znaleźliśmy ją w przedszkolnym ogródku, a do tego ptaszki pięknie śpiewały, a więc dzieci potwierdziły, że nareszcie wiosenka przyszła.
I tym optymistycznym akcentem kończę.