Obserwatorium

środa, 28 września 2011

193. Motylkowy SAL - koniec

W niedzielę udało mi się skończyć mojego SALowego motylka. Nieskromnie powiem, że jest cudny i bardzo mi sie podoba.
Oczywiście stres był, bo pod koniec wyszywania zauwazyłam, że nitki ubyło znacznie. Oczywiście, że mi jej zabrakło i oczywiście, że drugiej takiej w domu nie miałam. Jakoś to dopasowałam, połączyłam pomarańczem i chyba bardzo w oczy się nie rzuca, prawda?
Teraz wyszywam kwiaty wiśni, pewnie niebawem wrzucę jakąś fotkę. Zaczęłam od szarości dlatego ciężko się je wyszywa. Jeszcze trochę i zacznę jaśniejsze kolory, na pewno będzie i milej i szybciej.
Dostałam też kolejne zamówienie na obraz z Naszym Papieżem, juz kiedyś taki wyszywałam, więc będzie nudno. Niezbyt lubie wyszywać dwa razy to samo, ale... no własnie, wyszyję za niezła kasę, więc dam radę :)

14 komentarze:

  1. wygląda rewelacyjnie:)ja tam nie widzę żadnych braków, jest super.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. nie widać kombinowania co oznacz że zrobiłaś to perfekcyjnie :) Motyl jest uroczy :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. ja tam nie widze żeby było kombinowane :) znaczy jest dobrze! Przepiękny motylek

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Świetny i nic a nic nie widać łączenia :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Ale jest śliczny ;o) Nie ma co być skromnym jak się zmalowało takie dzieło ;o)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Renatko super motylek - ja tam żadnych kombinowań kolorystycznych nie widzę .... pięknie cieniowany motylek

    OdpowiedzUsuń na zawsze